Newsletter AFS
Chesz byc na biezaco?
Zamow nasz newsletter
podaj adres e-mail
|
Komentarz Walutowy
|
|
| 2010-09-09 |
[09:04] Komentarz poranny
Z opublikowanej w środę przez Rezerwę Federalną USA „Beżowej Księgi” wynika, iż spowolnienie gospodarcze rozlewa się na coraz większą część kraju. „Beżowa Księga” jest raportem wydawanym przez Fed 8 razy do roku, który zawiera analizę bieżącej sytuacji w amerykańskiej gospodarce w podziale na 12 regionów. Według raportu aktywność gospodarcza zwolniła lub nie wykazywała zmiany w pięciu regionach, natomiast w pozostałych była opisana jako skromna bądź nakierowana na rozwój. W poprzednim raporcie z końca lipca spowolnienie wzrostu zostało zasygnalizowane tylko w dwóch regionach. Pomimo, iż gospodarka pozostaje w fazie wzrostu gospodarczego, obserwowane są powszechne oznaki hamowania tempa ożywienia. Wciąż jednak nic nie wskazuje, aby amerykańska gospodarka cofała się w fazę recesji. Pozytywnym znakiem jest podtrzymany wzrost wydatków konsumpcyjnych, które stanowią prawie 70 proc. PKB Stanów Zjednoczonych. Na drugim krańcu widać natomiast spadek szósty miesiąc z rzędu kredyt konsumenckiego, gdyż amerykańskie gospodarstwa domowe próbują przywrócić równowagę domowych budżetów o rozpasaniu kredytowym z początku dekady. Ograniczanie zadłużania się przez amerykańskich obywateli wyraźnie hamuje przyrost konsumpcji, jednego z głównych motorów wzrostu gospodarczego, tym samym wpłynie na wydłużenie okresu powrotu gospodarki do pełni sił. „Beżowa Księga” zwraca także uwagę, iż pomimo utrzymywania się wysokiego bezrobocia, na rynku pracy znajduje się spora podaż wykwalifikowanych robotników. Oznacza to, że część spośród 9,6 proc. stopy bezrobocia nie jest bezpośrednio skutkiem głębokiej recesji, ale wynika z niedopasowania umiejętności pracowników do dostępnych ofert. Zdaniem szefa oddziału Fed z Minneapolis, Narayany Kocherlakoty, odsetek ten może sięgać 25 proc. Środowy raport podsumowuje wnioski z napływających od dwóch miesięcy danych makroekonomicznych – gospodarka Stanów Zjednoczonych wyraźnie zwalnia i może ją czekać długotrwały okres stłumionego wzrostu.
Czwartek przynosi ożywienie, jeśli chodzi o publikacje makroekonomiczne. Po trzech dniach przerwy na rynek napłyną raporty ze Stanów Zjednoczonych. O 14.30 opublikowany zostanie bilans handlu zagranicznego za lipiec. Po nieoczekiwanym wzroście deficytu w czerwcu do 49,9 mld dolarów, oczekiwane jest zmniejszenie się nierównowagi w handlu do 47 mld dolarów. O tej samej porze, jak co tydzień, poznamy dane o liczbie nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych (prog. 470 tys.). Oprócz raportów zza oceanu dziś w kalendarzu widnieje jeszcze publikacja bilansu handlu zagranicznego Wielkiej Brytanii (prog. -7,45 mld funtów) oraz decyzja w sprawie stóp procentowych Banku Anglii, która nie powinna przynieść niespodzianek – oczekiwane jest utrzymanie stopy procentowej na poziomie 0,5 proc.
W ostatnich dniach na rynkach finansowych widać brak zdecydowania co do nabrania kierunku. Z jednej strony ubiegły tydzień przyniósł wskaźniki gospodarcze, które tworzyły podwaliny pod pozytywne trendy. Z drugiej strony rynek wciąż nie opuszczają obawy o perspektyw ożywienia w gospodarce światowej na najbliższe miesiące. Powoduje to, iż inwestorzy skupiają się w dużym stopniu na bieżących informacjach, czasami reagując na nie przesadnie. Nadreaktywność oznacza silne szarpane zmiany na rynku finansowym oraz ruch przeciwny kilka dni później. Pozytywnym akcentem jest względna odporność polskiej waluty na doniesienia z zagranicy i ograniczenie zmienności notowań do dziennej amplitudy +/- 1,5 gr.
|
| 2010-09-08 |
[10:06] Komentarz poranny
Z zamieszczonego na stronach internetowych Ministerstwa Finansów projektu przyszłorocznego budżetu wynika, iż planowany deficyt w 2011 roku wyniesie 40,2 mld zł, czyli mniej niż w 2010 roku (deficyt budżetowy na koniec 2010 roku ma wynieść 48,3 mld zł, wobec pierwotnych szacunków na poziomie 52,2 mld zł). Niewykluczone, że kwota niezbilansowania budżetu w przyszłym roku również się zmniejszy, gdyż, podobnie jak w projekcie na 2010 rok, przyjęto dość konserwatywne założenia co do wzrostu gospodarczego oraz inflacji. Rząd spodziewa się dynamiki PKB na poziomie 3,5 proc. oraz inflacji rzędu 2,3 proc., jednak oba wskaźniki mogą być w przyszłym roku wyższe. Projekt budżetu przewiduje ograniczenie wydatków (m.in. przez zastosowanie reguły wydatkowej) oraz zwiększenie dochodów, w czym pomóc ma ogłoszony już wzrost podatku VAT. MF oczekuje także wpływów z dywidend na poziomie 9,2 mld zł, prawie 5 mld więcej niż w 2010 roku, oraz wpływów z prywatyzacji na poziomie 15 mld zł. Dodatkowych środków można się także spodziewać po podatku bankowym, jeśli uda się go uchwalić i wdrożyć od przyszłego roku.
Projekt budżetu na przyszły rok wydaje się odważny, wiele zapisów budzi kontrowersje wśród ekonomistów. Jednak w obliczu zbliżających się wyborów parlamentarnych rząd musi podejmować takie ryzyko.
Pozytywnie projektu budżetu na 2011 rok ocenia agencja ratingowa Standard&Poor’s. Po publikacji podtrzymała ona perspektywę stabilną dla polskiego ratingu. Agencja ocenia, że dług publiczny w perspektywie kilku lat przekroczy próg 55 proc., lecz nie przekroczy progu 60 proc.
Na poprawę sytuacji budżetowej Polski na ten moment nie wpłynie zmiana metodologii liczenia długu publicznego, która polegałaby na wliczaniu kosztów przeprowadzonej reformy emerytalnej. O taka zmianę w sierpniu zabiegała Polska i osiem innych państw europejskich, które taką reformę przeprowadziły. Komisarz ds. gospodarczych i walutowych Olli Rehn stwierdził wczoraj, iż sprawa zaliczania kosztów reformy emerytalnej jest poważnie rozważana przez Unię i rozmowy w tej sprawie będą kontynuowane. Wprawdzie trwające w poniedziałek i we wtorek spotkanie ministrów finansów UE nie miało w agendzie rozmów na temat systemu emerytalnego, jednak z kuluarowych rozmów wynika, iż pomysł nie zyskał aprobaty Niemiec. Obawiają się one, że zgoda w tej kwestii uruchomi wiane postulatów innych państw UE, zagrażając tym samym Paktowi Stabilności i Wzrostu. Zdaniem polskiego Ministerstwa Finansów zmiana metodologii liczenia długu zmniejszyłaby zadłużenie kraju do 40 proc. w relacji do PKB, co umieściłoby Polskę w pierwszej piątce krajów UE z najniższym długiem.
Na środę zaplanowano niewiele raportów makroekonomicznych. Uwagę zwracają jedynie odczyty dynamiki produkcji przemysłowej z Wielkiej Brytanii oraz Niemiec. Oczekuje się, iż produkcja na Wyspach wzrosła o 0,3 proc. w ujęciu miesięcznym, z kolei dla naszego zachodniego sąsiada prognozowany jest wzrost o 1 proc. m/m. Już po zamknięciu sesji europejskiej Rezerwa Federalna USA opublikuje Beżową Księgę zawierającą bieżącą ocenę sytuacji gospodarczej w kraju.
Złoty w dniu dzisiejszym będzie zdany na zewnętrzny sentyment, z tego też względu kurs EURPLN powinien się wahać między 3,93 a 3,97. Wczorajsza przecena unijnej waluty wobec pozostałych „major currencies” może być kontynuowana w dniu dzisiejszym skutkując osłabieniem złotego wobec dolara, franka i funta.
|
|
|