Newsletter AFS
Chesz byc na biezaco?
Zamow nasz newsletter
podaj adres e-mail
|
Komentarz Walutowy
|
|
| 2010-09-01 |
[10:14] Komentarz poranny
W komunikacie dotyczącym przebiegu posiedzenia Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) inwestorzy znaleźli wczoraj oznaki podziału między ekonomistami decydującymi o kierunku i narzędziach polityki pieniężnej w USA. Zgodnie z wypowiedziami części członków Komitetu, sytuacja gospodarcza ewoluuje zgodnie z ich oczekiwaniami i prognozami. Pozostali (większość) byli jednak zdania, że ostatnie dane pokazują, iż gospodarka USA działa zdecydowanie poniżej potencjału, niżej nawet, niż tego wcześniej oczekiwali. W ich ocenie tempo wzrostu w II połowie 2010 roku będzie wyraźnie niższe niż prognozowane uprzednio przez Fed. Kluczowym sformułowaniem w komunikacie było zdanie, w którym mowa o warunkach brzegowych dla rozpoczęcia kolejnej akcji stymulacyjnej narzędziami polityki pieniężnej. Zdaniem ekonomistów Fed "warunki gospodarcze musiałyby się znacząco pogorszyć, aby Rezerwa Federalna przygotowała kolejny plan stymulacji monetarnej". Nacisk w interpretacjach kładzie się zwłaszcza na słowo "znacząco" - najprawdopodobniej Fed komunikuje w ten sposób, że przywiązuje nadal dużą wagę do rozwoju dynamiki tempa wzrostu PKB, lecz także nie zamierza działać pochopnie i woli poczekać na kolejne dane makroekonomiczne. Obecnie standardowym narzędziem polityki Fed pozostanie skup obligacji rządu amerykańskiego, rozważa się także skup długu sektora prywatnego i reinwestycje w MBS-y. O skali awersji do ryzyka świadczą wyniki operacji otwartego rynku przeprowadzanych przez EBC, aby sterylizować efekty płynnościowe skupu obligacji na rynku wtórnym. Bank chciał ściągnąć z rynku 60 mld EUR, podczas gdy banki zgłosiły podaż gotówki rzędu 120 mld EUR, dublując tym samym cel EBC. Tym samym banki godziły się na otrzymanie niższej zapłaty za swoje środki, poniżej 0,5 pkt. proc. obecnie obowiązującego na otwartym rynku. Efektywna stopa procentowa tych operacji była równa 0,33 proc. co stanowi wyraźny spadek w stosunku do dwóch poprzednich aukcji (0,39 i 0,35 proc.). Banki chętnie "chowają" swoje środki na rachunkach w banku centralnym, ponieważ obawiają się inwestowania na rynku prywatnym z uwagi na, między innymi, sporą niepewność co do sytuacji gospodarczej w Stanach. Przed piątkowym komunikatem z amerykańskiego rynku pracy, publikowanym przez Departament Pracy USA wszystkie wskaźniki związane z tym segmentem gospodarki nabierają wyjątkowego znaczenia w oczach inwestorów. Nie inaczej będzie i tym razem - dziś publikowane są odczyty ADP Private Employment i Challenger Layoffs, czyli zdane o liczbie tworzonych nowych miejscach pracy oraz liczbie zwolnień w sektorze prywatnym gospodarki amerykańskiej. Wymaga podkreślenia, że zwolnienie pracownika nie jest tożsame z destrukcją danego miejsca pracy, czasem może wiązać się z reorganizacją, ograniczeniem obowiązków bądź po prostu zmianą na danym stanowisku, zatem te dwa raporty bynajmniej nie dublują się. Obecnie oczekuje się, że sektor prywatny wytworzy około 15 tys. miejsc pracy, w porównaniu do 42 tys. miesiąc wcześniej, ale i tak dominujący wpływ na wynik odczytu będą miały zwolnienia pracowników związanych z prowadzeniem spisu powszechnego. Wynik netto ponownie będzie ujemny, szacunki ekonomistów prognozujących dla głównych agencji informacyjnych wahają się od -120 do -80 tysięcy miejsc pracy.
|
| 2010-08-31 |
[09:07] Komentarz poranny
W drugim kwartale 2010 roku polski produkt krajowy brutto wzrósł w tempie 3,5 proc. r/r, tym samym bijąc oczekiwania ekonomistów (3,2 proc.) i pokazując silę krajowej gospodarki na tle pozostałych państw regionu. Zdaniem prezesa NBP Marka Belki, po wzroście o 3 proc. w pierwszym kwartale, silna dynamika w okresie kwiecień-czerwiec pozwala na osiągnięcie w całym 2010 roku tempa na poziomie 3,5 proc.
Patrząc na składowe produktu należy zwrócić uwagę na mocny wzrost popytu wewnętrznego (3,9 proc.), który będzie odgrywać kluczową rolę w napędzaniu gospodarki w 2010 roku. Dalsza ich poprawa w kolejny kwartałach pozwoli polskiej gospodarce pozostać mniej wrażliwą na wahania zewnętrzne. Dodatkowo, przy spadku kontrybucji eksportu netto (-0,3 proc.), oczekiwane spowolnienie w strefie euro, będącego głównym partnerem handlowym Polski, będzie mniej odczuwalne. Dynamika inwestycji wciąż pozostaje ujemna (-1,7 proc.), jednak wynik jest dużo lepszy niż w poprzednim kwartale, kiedy spadek wyniósł 12,4 proc. Polskie przedsiębiorstwa wciąż z pewną rezerwą podchodzą do rozwoju swojej działalności niepewne o perspektywy ożywienia na świecie.
Szybsza dynamika konsumpcji krajowej jest dodatkowym argumentem dla jastrzębiego skrzydła Rady Polityki Pieniężnej. Według Andrzeja Kaźmierczaka inflacja wkrótce może zacząć rosnąć osiągając 2,5 proc. (cel inflacyjny RPP), na co Rada będzie musiała zareagować. Zdanie to podziela inny członek RPP, Andrzej Bratkowski, który opowiada się za podwyżką stóp procentowych w celu schłodzenia oczekiwań inflacyjnych. Według jego opinii trzeba dać sygnał rynkom finansowym, że Rada nie będzie czekać z podwyżką do czasu osiągnięcia przez inflację celu. Naszym zdaniem, nie należy jednak spodziewać się zmiany kosztu pieniądza przed październikową projekcją inflacji NBP.
Dobry odczyt dynamiki polskiego PKB nie przełożył się na umocnienie złotego. Z jednej strony odczyt nie był dużym zaskoczeniem, gdyż już od wielu tygodni utrzymywało się przekonanie o solidnych fundamentach krajowej gospodarki i wysokie tempo wzrostu gospodarczego było uwzględnione w cenie polskiej waluty. Na brak reakcji wpłynął także ograniczony handel spowodowany świętem bankowym w Wielkiej Brytanii, podczas gdy przeważająca większość zagranicznych zleceń na rynku złotego pochodzi z londyńskiego centrum finansowego.
Wczorajsze osłabienie złotego na przestrzeni całego dnia było efektem słabszego sentymentu na światowych rynkach finansowych przypisywanego wzrostowi obaw o perspektywy ożywienia w najważniejszych gospodarkach. Do oceny poniedziałkowego handlu należy jednak podejść z rezerwą z powodu niskiej aktywności inwestorów – świadczy o tym wcześniej wspomniany dzień wolny w Wielkiej Brytanii, jak również najniższa od początku roku skala obrotu na nowojorskich giełdach. Ze zdecydowanymi ruchami rynek będzie wyczekiwał piątkowych danych z amerykańskiego rynku pracy rzucających więcej światła na sytuację w największej gospodarce świata. Do tego czasu możliwe jest utrzymanie bocznego trendu na eurozłotym i wahań między 3,98 a 4,02.
W dniu dzisiejszym na publikacje istotne z punktu widzenia wpływu na notowania będzie trzeba poczekać do otwarcia rynku amerykańskiego. Wcześniej opublikowane zostaną dwa raporty ze strefy euro - stopa bezrobocia (prog. 10 proc.) oraz wstępne szacunki inflacji HICP (prog. 1,6 proc. r/r) – które powinny mieć neutralny wpływ na rynki finansowe. O 15.00 do wiadomości podany zostanie indeks cen nieruchomości Case-Schiller, mierzący zmiany cen domów w 20 największych metropoliach USA. Oczekuje się zwolnienia dynamiki do 3,9 proc. w ujęciu rocznym wobec 4,6 proc. przed miesiącem. O 15.45 opublikowany zostanie indeks Chicago PMI, gdzie spodziewany jest spadek z 62,3 pkt. do 57 pkt. Kwadrans później poznamy odczyt indeksu nastroju konsumentów, mierzony przez Conference Board (prog. 50,5 pkt. względem 50,4 miesiąc wcześniej). W godzinach wieczornych opublikowane zostaną „minutes” z ostatniego posiedzenia Komitetu Otwartego Rynku, które dadzą wgląd inwestorom w przesłanki decyzji banku centralnego o zwiększeniu zakupu długoterminowych rządowych papierów dłużnych w obliczu słabnącej gospodarki amerykańskiej.
|
|
|