Newsletter AFS
Chesz byc na biezaco?
Zamow nasz newsletter
podaj adres e-mail
|
Komentarz Walutowy
|
|
| 2008-08-08 |
[09:29] Komentarz poranny
Wczoraj euro gwałtownie osłabiło się do dolara, szczególnie w trakcie sesji amerykańskiej i azjatyckiej, osiągając 5-miesięczne minimum. Wskaźniki techniczne mierzące wykupienie/wyprzedanie rynku wskazują na wysokie prawdopodobieństwo odreagowania tej bardzo głębokiej fali spadków. W ciągu ostatnich 10 dni EURUSD stracił aż 5 figur.
Czynnikiem, który uruchomił kolejną tak gwałtowną przecenę euro było wystąpienie prezesa EBC na konferencji po decyzji o pozostawieniu stóp procentowych bez zmian. Właściwie dokładniej jest powiedzieć, że zadziałał tu efekt „śnieżnej kuli” – początkowo euro nawet zyskiwało w trakcie jego przemówienia, dopiero w miarę jak na serwisach informacyjnych pojawiały się komentarze do jego wypowiedzi, na rynku zaczęła dominować interpretacja jego słów, która jest wyjątkowo niekorzystna dla wspólnej waluty. Przed wystąpieniem inwestorzy oczekiwali, że Trichet w swoim stylu będzie bardzo jastrzębi. Tymczasem odniósł on się pobieżnie do ryzyka spowolnienia tempa wzrostu PKB w 2 i 3 kwartale, zaznaczając jednak, że po bardzo dobrym odczycie dla pierwszego kwartału EBC już wcześniej uwzględnił to w swoich prognozach. W miarę upływu czasu euro zaczęło spadać. Najpierw – gdy do gry weszli Amerykanie, kolejna duża fala osłabienia euro przyszła, gdy rozpoczęto sesję w Tokio. Jak już zaznaczyłem, rynek „wyprzedał” się z euro, reagując nieco przesadnie na wystąpienie Tricheta, który de facto zaznaczył też gotowość do podwyższenia stóp procentowych jeśli okaże się, że mimo spowolnienia gospodarki ceny ropy pozostaną wysokie i inflacja nie będzie zwalniać.
Częstym zjawiskiem na rynku walutowym jest „przestrzelenie” kursu po napłynięciu nowej informacji na rynek, której prawidłowa wycena zwykle wiąże się z korektą poprzedniego, zbyt głębokiego ruchu. Myślę, że tym razem będzie podobnie – analitycy techniczni podkreślają, że obecnie EURUSD znajduje się na blisko bardzo mocnych poziomów wsparcia, wskazując np. 200-dniową średnią ruchomą na poziomie 1,5227. Właściwie dopiero zejście poniżej tego poziomu oznaczałoby realnie odwrócenie trendu. Co ciekawe, kurs właściwie jedynie dotknął tej bariery, obecnie jest nieco wyżej.
Warto też zwrócić uwagę, że tak gwałtowne zmiany poziomów na EURUSD, które wynikają z przeskalowania oczekiwań co do kolejnej podwyżki w Eurolandzie (krzywa odsetkowa powoli przesunęła się istotnie w dół) w minimalnym stopniu wpłynęły na EURPLN. Obecnie ta para znajduje się na 3,25, głównie wskutek zaskakującej decyzji o obniżce stóp procentowych o 25 punktów w Czechach, pomimo inflacji CPI powyżej 7% r/r. Wielu ekonomistów oceniło postępowanie czeskiego banku centralnego jak wręcz niepoważne, jedynie S. Nieckarz z RPP przyklasnął temu pomysłowi. Wiele instytucji finansowych w ramach zarządzania ryzykiem postrzega kraje określonego regionu jako całość, stąd również niewielka przecena złotego. Negatywnym dla naszej waluty czynnikiem było też wystąpienie przedstawiciela USA, który wysunął niedookreślone groźby pod adresem irańskiego rządu. Siła złotego pozwala jednak założyć, że dopiero wybicie powyżej strefy 3,25-3,26 na zamknięciu oznaczałoby kontynuację korekty. Pamiętajmy, że już wcześniej EURPLN wyjątkowo szybko zakończył poprzednie odreagowanie.
Na koniec jeszcze o bardzo złych informacjach, które wczoraj napłynęły na rynek z Japonii – tamtejszy rząd zmienił (co prawda, w minimalnym stopniu, ale diabeł jak zawsze – tkwi w szczegółach) „wording” komunikatu o stanie tamtejszej gospodarki, po raz pierwszy od 5 miesięcy nie używając w nim słów „poprawa koniunktury”. Fumihira Nizishaki, dyrektor departamentu analiz makroekonomicznych japońskiego odpowiednika Kancelarii Premiera powiedział, że „istnieje prawdopodobieństwo, iż japońska gospodarka doświadcza recesji. Dolar zyskał do jena po tych informacjach. Chyba działa tu mechanizm psychologiczny, który prowadzi do poprawy wyceny USD, gdyż w USA wszystkie kłopoty gospodarki znane są od dłuższego czasu, a trudności Europy i Japonii są czymś nowym, nie uwzględnionym w wycenach.
|
| 2008-08-07 |
[16:31] Komentarz popołudniowy
Tydzień banków centralnych zakończył się a dzisiejsza konferencja prasowa prezesa ECB, nie spełniła oczekiwań inwestorów oczekujących na restrykcyjną retorykę. Rada Gubernatorów pozostawiła stopy procentowe na niezmienionym poziomie 4,25% a J.C. Trichet nie zasygnalizował kolejnej podwyżki kosztu pieniądza w strefie euro, jednak zostawił sobie otwartą furtkę mówiąc, że "tak wysoka inflacja jest powodem do zmartwień" oraz "ryzyko wyższej inflacji wzrosło". Wspomniał o oczekiwaniach gorszego wzrostu w 2008 roku, podkreślając, że bieżąca polityka monetarna dobrze przyczynia się do wypełnienia celu ECB a inflacja w 2009 roku zacznie spadać. W trakcie trwania konferencji kurs EURUSD systematycznie się obniżał i przebił poziom 1,54 schodząc do 1,5360. Również zgodnie z oczekiwaniami rynku postąpił Bank of England, który podobnie jak ECB pozostawił stopy procentowe na niezmienionym poziomie 5%. Jednak w przypadku BoE bardziej prawdopodobne są kolejne obniżki kosztu pieniądza, gdyż według niektórych ekonomistów (w tym i przedstawiciela MPC D. Blanchflowera) gospodarka brytyjska znalazła się już w recesji. Lokalni inwestorzy oczekiwali na decyzję Banku Czech, który obniżył stopy procentowe o 25pb do 3,5%. Decyzja była przez część obserwatorów rynku wyczekiwana, po tym jak jakiś czas temu prezes powiedział, że należy się z takim ruchem liczyć. Obniżka ta nie osłabiła złotego na co część analityków liczyła. Przed decyzjami banków centralnych poznaliśmy odczyt produkcji przemysłowej w Niemczech. W czerwcu wzrosła ona w porównaniu z majem o 0,2% podczas gdy rynek oczekiwał wzrostu o 0,8% w relacji miesięcznej. Dodatkowo zrewidowano w górę dane za maj z -2,4% do -1,8%. Sytuacja niemieckiego przemysłu może niepokoić, a wpływ na niższą dynamikę produkcji może mieć wysoki kurs euro wobec dolara, co czyni eksport niemiecki droższym. Na rynku akcji można było zaobserwować realizację zysków. Początkowo WIG20 zyskiwał, ponownie przekraczając poziom 2700 pkt, jednak niekorzystne informacje makro i neutralne zachowanie giełd na zachodzie spowodowało wyprzedaż akcji. Ostatecznie indeks dwudziestu najbardziej płynnych spółek na warszawskim parkiecie zakończył dzień na poziomie 2632 pkt, -1,38% wobec dnia wczorajszego. Jutro swoje wyniki kwartalne opublikuje drugi największy bank w Polsce, PKO BP. Analitycy oczekują zysku netto na poziomie 897,8 mln zł wobec 611,0 mln zł rok wcześniej (przedział oczekiwań to 845,0 do 940,5 mln zł). Wyższemu wynikowi miały sprzyjać rosnące stopy procentowe, przez co marża na produktach depozytowych była większa. Słabo się rozpoczęła sesja za Oceanem, gdzie DJIA na początku notowań spadał o 1,2%.
|
[09:01] Komentarz poranny
Sytuacja na rynku może stać się w najbliższych dniach nerwowa z powodu wzrostu napięć między Gruzją a Południową Osetią, według rządu Gruzji – zbuntowaną prowincją. Wczoraj doszło do starć między siłami gruzińskimi a osetyjskimi a gruzińskie samoloty przeleciały nad terytorium Osetii. Eskalacja konfliktu prowadzić może do poważnego starcia na linii Gruzja-Rosja. Jedynym obserwowanym na razie wydarzeniem związanym z wydarzeniami na Kaukazie może być wzrost ceny baryłki ropy ze 117 do 119 USD.
Jeśli jednak sytuacja zostanie uspokojona, dzisiejszy dzień należeć będzie do banków centralnych. Decyzje podejmują dziś zarówno ECB (stopa procentowa w Eurolandzie wynosi obecnie 4,25%) oraz Bank Anglii (w Wielkiej Brytanii podstawowa stopa procentowa wynosi 5%). W przypadku obydwu banków spodziewamy się pozostawienia stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Najbardziej istotnym wydarzeniem dnia będzie konferencja po ogłoszeniu decyzji przez ECB. Inwestorzy będą uważnie przysłuchiwać się wystąpieniu J.C. Tricheta, szukając sygnałów dotyczących przyszłego kształtu polityki pieniężnej. Naszym zdaniem wystąpienie będzie umiarkowane. Trichet podkreśli konieczność walki z inflacją (w szczególności z narastającymi od kilku miesięcy w Europie efektami drugiej rundy), jednak nie sądzimy, aby dał jasny sygnał, że za miesiąc doczekamy się kolejnej podwyżki. Gospodarka europejska zwalnia, co widoczne jest np. w ostatnich danych o sprzedaży detalicznej oraz – przede wszystkim – w osiągających coraz niższe poziomy indeksach optymizmu konsumentów. Indeksy te są dobrym narzędziem prognostycznym do oceniania przyszłego stanu gospodarki.
Pozostałe dane, które zostaną opublikowane w dniu dzisiejszym to – o 12:00 – dynamika produkcji przemysłowej w Niemczech (przewidywany jest wzrost o 0,8% w ujęciu miesięcznym), także – o 14:30 oraz 16:00 – liczba nowo rejestrowanych bezrobotnych w USA (prognoza to 423 tys.), indeks umów sprzedaży domów na rynku wtórnym (oczekiwany jest spadek o 1%) oraz dynamika kredytu konsumpcyjnego w czerwcu (przewidywany jest wzrost akcji kredytowej o 6 mld USD wobec wzrostu o 7,78 mld USD w maju). Dane te nie będą uważnie obserwowane przez rynek: wszyscy skupią się na komentarzu J.C. Tricheta, który poznamy o 14:30.
PO
|
|
|